Współczesna kosmetologia to kompleksowa, oparta na analizie zdrowia, opieka nad skórą, metabolizmem i emocjami. W czasach gdy presja wyglądu miesza się z powszechnym przemęczeniem, przewlekłym stresem oraz pogarszającym się stanem zdrowia metabolicznego, terapie gabinetowe stają przed nie lada wyzwaniem.
Już ponad 50 proc. kobiet w Polsce zmaga się z nadwagą lub otyłością. W moim gabinecie to dominującą grupą klientek, kobiety między 30. a 60. rokiem życia, najczęściej pracujące zawodowo, borykające się z insulinoopornością, brakiem energii, niskim poziomem witaminy D3 i przewlekłym napięciem psychicznym. To osoby, które próbowały diet, ćwiczeń i suplementów, niestety bez trwałych rezultatów, i które coraz częściej sięgają po farmakoterapię, m.in. leki z grupy GLP-1, w nadziei na szybką redukcję masy ciała.
Problemem nie jest brak chęci, tylko brak diagnozy. Skuteczna terapia gabinetowa musi zaczynać się od rozpoznania przyczyny.
Ciało to informacja
Standardem mojej praktyki jest wykonywanie analizy składu ciała metodą bioimpedancji, zarówno przed rozpoczęciem terapii, jak i po jej zakończeniu. Pomiar poziomu tkanki tłuszczowej (PBF), masy mięśniowej (LBM), wody wewnątrz- i zewnątrzkomórkowej, a także podstawowej przemiany materii pozwala nie tylko na indywidualny dobór zabiegów. Chodzi też o obserwację efektów w czasie. Dzięki temu klientka nie ocenia zmian „na oko”. Widzi konkretne liczby, z którymi może pracować. To narzędzie nie tylko terapeutyczne, lecz także motywacyjne.
Motywacja i psychika
Z moich obserwacji wynika, że psychika klientki jest często czynnikiem decydującym o skuteczności terapii. Motywacja, wsparcie emocjonalne i zrozumienie własnego ciała bywają nawet ważniejsze niż sam zabieg. Kobiety często przychodzą z lękiem, z poczuciem „porażki”, z obawą przed oceną. Dopiero budowanie relacji, wspólne omawianie wyników badań i określenie realistycznego celu pozwalają im otworzyć się na proces zmian.
Na podstawie moich wieloletnich doświadczeń zauważyłam jednoznacznie: skuteczna terapia ciała zaczyna się nie od zabiegu, ale od diagnostyki. Tylko głębokie zrozumienie kontekstu zdrowotnego pacjentki pozwala zaplanować efektywny plan działania. Kosmetolog musi dziś być specjalistą interdyscyplinarnym.
W badaniach własnych zauważyłam wiele istotnych zależności, które mają bezpośredni wpływ na efekty terapii modelujących ciało:
- liczba zabiegów = poziom zadowolenia: osoby, które przeszły więcej niż 14 sesji, znacznie częściej deklarowały „bardzo wysoką” ocenę efektów – aż 53,3 proc.;
- sen a efekty redukcji cellulitu – największa skuteczność (62,85 proc.) występowała w grupie pacjentek śpiących 7–8 godzin dziennie. U osób śpiących poniżej 5 godzin nie odnotowano efektów;
- witamina D3 jako biomarker sukcesu terapii – osoby świadome jej roli częściej osiągały bardzo dużą poprawę (25,42 proc.), podczas gdy w grupie nieświadomej odsetek ten wynosił jedynie 4,76 proc.;
- BMI a motywacja do terapii – osoby z BMI ≥30 kierowały się głównie chęcią redukcji tkanki tłuszczowej, natomiast osoby z prawidłowym BMI skupiały się na poprawie jędrności i redukcji cellulitu.
Dane te potwierdzają, że skuteczność terapii gabinetowych nie zależy wyłącznie od rodzaju zastosowanego urządzenia, lecz także od stanu zdrowia pacjentki, jej stylu życia, świadomości i emocji.
A już programy zabiegowe u kobiet w wieku okołomenopauzalnym, czyli w najliczniejszej grupie moich pacjentek, wymagają szczególnego podejścia. Często są to panie z ukrytą otyłością, mające prawidłowy wskaźnik BMI, ale nieprawidłową proporcję beztłuszczowej masy ciała i zbyt wysoki poziom tłuszczu trzewnego. Zazwyczaj nie są świadome, że mimo „wagi w normie” ich organizm funkcjonuje jak u osoby otyłej metabolicznie.
Kosmetolog przewodnikiem
Moja ścieżka zawodowa łączy kosmetologię, psychodietetykę, nauki medyczne i fizjologię. Jestem nie tylko kosmetolożką z ponad 22-letnim doświadczeniem, ale również edukatorką w zakresie nowoczesnych metod terapii skóry i ciała.
To, co wyróżnia moją praktykę, to diagnostyczne podejście. Zabieg dobieram dopiero po analizie:
- wyników badań krwi (m.in. TSH, FT3, FT4, glukoza, insulina, ferrytyna, witamina D3),
- składu ciała (BIA),
- wywiadu zdrowotno-żywieniowego (w tym informacje o lekach, nastroju, stylu życia),
- ocenianych na wstępie celów i realnych możliwości klientki.
Z badań, które prowadzę od 2022 roku, wynika, że skuteczność terapii gabinetowych zależy przede wszystkim od stylu życia i stanu metabolicznego klientki.
Analizując kilkaset przypadków, zauważyłam, że u kobiet z prawidłowym poziomem witaminy D3, stabilną glikemią i aktywnym trybem życia efekty zabiegów (mierzonych zmianą obwodów, redukcją PBF i poprawą elastyczności skóry) są średnio dwa-trzy razy większe niż u osób z insulinoopornością, stanami zapalnymi i chronicznym stresem.
Wniosek? Zabieg nie działa w próżni. Działa w kontekście całego organizmu.
Jak łączę terapie
W moim protokole terapeutycznym istotne jest działanie na różnych poziomach:
- tkanka tłuszczowa głęboka – kriolipoliza CoolTech,
- mięśnie głębokie – HIFEM (BTL EmBody),
- układ limfatyczny i powierzchnia skóry – endermologia LPG,
- naskórek i elastyczność – RF mikroigłowa, masaże manualne, kosmetologia estetyczna.
Takie połączenie nie tylko przyspiesza efekty, lecz także minimalizuje ryzyko „luźnej skóry” po utracie masy ciała. Dodatkowo zalecam wsparcie suplementacyjne oraz analizę diety.
Najczęstsze potrzeby moich klientek to między innymi:
- poprawa sylwetki po porodzie lub spadku masy ciała,
- zatrzymanie efektu jo-jo po terapii odchudzającej,
- poprawa wyglądu brzucha i ud po leczeniu farmakologicznym,
- redukcja cellulitu i obrzęków (często związanych z SIBO, zaburzeniami hormonalnymi lub problemami z mikrobiotą),
- odzyskanie energii i poczucia kobiecości po menopauzie lub w okresie wypalenia zawodowego.
Co je łączy? Przekonanie, że ktoś wreszcie ich uważnie słucha i widzi więcej niż fałdkę na brzuchu, ponieważ chce zrozumieć, skąd bierze się ich problem.
Efekt zaczyna się w głowie
Zbyt wiele kobiet przez lata żyje w poczuciu winy, że „nie mają silnej woli”. Tymczasem to nie brak dyscypliny, ale przewlekły stres, zaburzenia hormonalne, niedobory i brak wsparcia powodują, że ciało „nie reaguje” na wysiłek. Z moich ankietowych badań wynika, że najczęstsze bariery to stres, brak czasu, brak snu i wypalenie emocjonalne.
W gabinecie uczę, jak działa metabolizm, jak kortyzol blokuje lipolizę, dlaczego nie należy bać się jedzenia. Wspieram klientki w procesie zmian – nie tylko fizycznych, lecz także emocjonalnych.
Zabieg to tylko część układanki. Skuteczność terapii ciała zaczyna się od pytania „dlaczego?”. Dlaczego tkanka tłuszczowa nie znika? Dlaczego sylwetka się nie zmienia, mimo wysiłków? Dlaczego masa ciała wraca?
Odpowiedzi szukam nie tylko w technologii, ale w laboratorium, na wadze bioimpedancyjnej, w rozmowie z klientką, w jej stylu życia, emocjach i hormonach. Bo tylko wtedy zabieg staje się skutecznym narzędziem – a nie chwilową ulgą.
Kosmetolog XXI wieku to specjalista, który łączy wiedzę, empatię i diagnostykę. I właśnie w tym – nie w urządzeniach – tkwi przyszłość naszej branży.
Autorka teksu: Marta Wawrzyczek

Kosmetolożka z ponad 22-letnim doświadczeniem, psychodietetyczka, obecnie również studentka na kierunku medycznym. Przewodnicząca Studenckiego Koła Naukowego na WSM w Sosnowcu. Z powołania przedsiębiorcza kobieta biznesu, właścicielka salonu Dotyk Urody w Jaworzu. Certyfikowana linergistka, dyplomowana trenerka PMU. Wykładowczyni na Bielskiej Wyższej Uczelni im. J. Tyszkiewicza w Bielsku-Białej.