Lampy nowej generacji – fototerapia w gabinecie kosmetologa

Jeszcze kilka lat temu terapia LED była traktowana głównie jako uzupełnienie zabiegów gabinetowych. Dziś coraz częściej staje się samodzielnym narzędziem terapeutycznym wykorzystywanym zarówno w kosmetologii estetycznej, jak i dermatologii, medycynie regeneracyjnej czy terapiach longevity.

LNE: Do niedawna LED był traktowany jako przyjemny dodatek do zabiegu. Dziś to pełnoprawna samodzielna terapia. Skąd ta zmiana?

Prof. Magdalena Rogóż: Przede wszystkim z nauki. Jeszcze kilkanaście lat temu wiedzieliśmy, że określone długości fal światła mogą wpływać na procesy biologiczne zachodzące w tkankach. Dziś rozumiemy znacznie więcej. Wiemy, jakie struktury komórkowe absorbują światło, które szlaki metaboliczne są aktywowane oraz jakie reakcje biologiczne mogą zostać uruchomione. LED przestał być „urządzeniem relaksacyjnym”. Stał się narzędziem biologicznej modulacji funkcjonowania komórek.

Czym właściwie jest fotobiomodulacja?

To proces, w którym światło o określonej długości fali wpływa na aktywność komórek bez wywoływania uszkodzeń termicznych.

W przeciwieństwie do laserów ablacyjnych czy urządzeń wykorzystujących wysoką energię przy pomocy LED nie niszczymy tkanek. Pracujemy poprzez przekazywanie komórkom informacji biologicznej. Najważniejszym miejscem działania światła jest mitochondrium, czyli centrum energetyczne komórki.

Co dzieje się w mitochondriach pod wpływem światła?

Najprościej mówiąc, zwiększa się produkcja ATP, czyli podstawowego nośnika energii komórkowej. Komórka otrzymuje więcej energii do wykonywania swoich funkcji.

W zależności od rodzaju tkanki może to oznaczać szybszą regenerację, lepszą syntezę kolagenu, redukcję stanu zapalnego, poprawę mikrokrążenia lub przyspieszenie procesów naprawczych. To właśnie dlatego fotobiomodulacja znajduje zastosowanie w tak wielu dziedzinach medycyny.

Skąd określenie „LED nowej generacji”? Czy to nie jest na wyrost?

Nie, gdyż przez lata terapia LED była bardzo uproszczona. Mieliśmy światło czerwone, niebieskie i czasami podczerwone. Osoba z trądzikiem otrzymywała światło niebieskie, a klientka ze skórą dojrzałą światło czerwone. Tymczasem biologia skóry jest znacznie bardziej złożona.

Nowoczesne systemy umożliwiają precyzyjne dobieranie długości fal, energii, czasu ekspozycji oraz sekwencji działania. To zupełnie inny poziom terapii.

Czyli nie każda czerwona lampa działa tak samo.

Nie, nie każda. To jeden z największych mitów. Dwie lampy emitujące światło czerwone mogą dawać zupełnie inne efekty biologiczne. Znaczenie ma długość fali, moc, gęstość energii, odległość od skóry oraz czas ekspozycji. Różnica pomiędzy urządzeniami może być ogromna.

Dlaczego personalizacja staje się dziś tak ważna?

Ponieważ odchodzimy od niwelowania problemów i zaczynamy pracować z biologią konkretnego klienta. Ten sam objaw może mieć… zupełnie inne przyczyny. Jedna klientka zgłasza rumień wynikający z przewlekłego stanu zapalnego, druga z zaburzeń naczyniowych, trzecia z neurozapalenia. Każda z nich może wymagać innego programu świetlnego.

Które parametry najczęściej podlegają personalizacji?

Przede wszystkim długość fali. Ale nie tylko, bo coraz częściej modyfikujemy moc światła, dawkę energii, częstotliwość impulsów, czas ekspozycji, kolejność stosowanych długości fal, liczbę sesji terapeutycznych. W nowoczesnej fotobiomodulacji nie chodzi już o sam kolor światła, tylko o biologiczny efekt końcowy.

Jakie długości fal mają dziś największe znaczenie?

Największą liczbę badań nadal ma światło czerwone oraz bliska podczerwień.

Światło czerwone wykazuje bardzo dobre działanie regeneracyjne i przeciwzapalne, a bliska podczerwień dociera głębiej do tkanek i może wpływać na struktury położone poniżej skóry właściwej. Coraz częściej stosuje się także programy łączone. Nie pracujemy jedną długością fali, ale całymi sekwencjami terapeutycznymi.

Aż mi się nasuwa pytanie o terapie z LED rozwijające się najszybciej.

Widzę pięć bardzo dynamicznych kierunków. Pierwszy to terapie anti-aging, drugi to regeneracja po zabiegach, trzeci to niwelowanie stanów zapalnych, czwarty to rosacea i skóra naczyniowa,  a piąty to longevity skin. To właśnie ten ostatni obszar będzie moim zdaniem rozwijał się najszybciej.

Tak myślałam, że LED dobrze wpisuje się w nurt longevity.

Nie inaczej, zobacz, LED działa bez wywoływania kontrolowanego uszkodzenia. Przez lata medycyna estetyczna opierała się głównie na stymulacji poprzez mikrouraz. Laser, peeling, mikronakłuwanie – wszystkie te procedury uruchamiają proces naprawczy.

A LED działa inaczej – nie prowokuje urazu, wspiera naturalne procesy biologiczne. To bardzo bliskie filozofii longevity.

I rzeczywiście przyspiesza regenerację?

Tak, to wręcz jeden z najlepiej udokumentowanych obszarów zastosowania. Fotobiomodulacja może zmniejszać stan zapalny, ograniczać obrzęk i przyspieszać procesy gojenia. Dlatego coraz częściej staje się elementem standardowych protokołów pozabiegowych.

Czy LED ma też przyszłość w terapii trądziku?

Jeszcze niedawno skupialiśmy się głównie na działaniu bakteriobójczym światła niebieskiego.

Dziś wiemy, że trądzik to nie tylko bakterie, ale i stan zapalny, mikrobiom, odpowiedź immunologiczna i funkcjonowanie bariery naskórkowej. Dlatego coraz częściej stosujemy protokoły wielofalowe. I przecież LED wpływa na mikrobiom skóry.

Pojawia się coraz więcej danych wskazujących, że odpowiednio dobrane parametry światła mogą pośrednio wpływać na środowisko mikrobiologiczne skóry poprzez modulowanie stanu zapalnego oraz poprawę funkcjonowania bariery naskórkowej. To temat, który będzie bardzo intensywnie rozwijany w najbliższych latach.

Kto szczególnie dobrze reaguje na terapię LED?

Bardzo dobre efekty obserwujemy u osób ze skórą wrażliwą, naczyniową, z rosacea, atopowym zapaleniem skóry oraz u kobiet w okresie menopauzy. To grupy, które często nie tolerują agresywnych procedur. LED daje możliwość działania biologicznego bez dodatkowego obciążania skóry.

Żeby nie było tak bez skazy, to na pewno są jakieś kardynalne błędy w pracy z LED?

Oczywiście, szczególnie jeśli traktuje się światło jako terapię uniwersalną. Drugi błąd to kopiowanie gotowych protokołów bez analizy potrzeb danej osoby. Trzeci to przekonanie, że więcej energii oznacza lepszy efekt. W fotobiomodulacji bardzo często działa zasada biologicznej równowagi. Zbyt mała dawka może być nieskuteczna, ale zbyt duża również nie przyniesie oczekiwanych rezultatów.

Czy sztuczna inteligencja może zmienić przyszłość terapii LED?

Moim zdaniem zdecydowanie tak. Wyobraź sobie system analizujący wiek biologiczny skóry, poziom stanu zapalnego, kondycję bariery naskórkowej, mikrokrążenie i potrzeby regeneracyjne. Na tej podstawie urządzenie automatycznie dobiera parametry terapii.To nie jest już futurystyczna wizja. Pierwsze rozwiązania tego typu zaczynają się pojawiać.

Aż mam ciarki, jak sobie wyobrażam, jak będzie wyglądał gabinet przyszłości wykorzystujący LED.

Przede wszystkim bardziej biologicznie niż technologicznie. Przestaniemy pytać wyłącznie o zmarszczki czy przebarwienia, a zaczniemy analizować funkcjonowanie skóry. LED stanie się narzędziem wspierającym odporność komórkową, regenerację, kontrolę stanu zapalnego i procesy longevity. Myślę, że za kilka lat terapia światłem będzie tak samo oczywistym elementem planu terapeutycznego, jak dziś fotoprotekcja.

Nie dlatego, że jest modna. Dlatego, że coraz lepiej rozumiemy, jak ogromny wpływ światło może wywierać na biologię skóry. I właśnie ta wiedza sprawia, że wchodzimy w erę fotobiomodulacji personalizowanej, w której najważniejsza nie będzie technologia sama w sobie, lecz umiejętność dopasowania jej do potrzeb konkretnego człowieka.

Rozmawiała Agnieszka Keller

Dr n. farm. Magdalena Rogóż

Profesor uczelni w Państwowej Akademii Nauk Stosowanych w Nysie, specjalistka w zakresie nowoczesnych technologii stosowanych w kosmetologii estetycznej. Od blisko 30 lat łączy działalność dydaktyczną, naukową i praktyczną. Współwłaścicielka gabinetu kosmetologii estetycznej Akademia Urody Rogóż & Jarosz we Wrocławiu. Autorka i współautorka publikacji naukowych oraz uczestniczka licznych krajowych i międzynarodowych konferencji, szkoleń i staży zawodowych. Członkini Krajowej Izby Fizjoterapeutów.

WRÓĆ DO LISTY ARTYKUŁÓW