Te „małe elektrownie” ponownie znalazły się w centrum zainteresowania biologii starzenia. Z uwagi na ich znaczenie dla jakości kolagenu, sprawności procesów komórkowych zależnych od energii i równowagi redoks oraz dla odpowiedzi skóry na bodźce zewnętrzne.
Konsekwencje dysfunkcji
LNE: Dlaczego mitochondria są dziś uważane za jeden z kluczowych elementów procesów starzenia, w tym starzenia skóry?
Julia Rogozińska: Mitochondria znajdują się w samym centrum biologii starzenia, ponieważ w jednym miejscu integrują procesy decydujące o kondycji komórki: produkcję energii, równowagę oksydacyjno-redukcyjną (redoks), sygnalizację komórkową, kontrolę jakości, regulację stanu zapalnego oraz zdolności regeneracyjne. Wraz z wiekiem coraz częściej obserwujemy spadek wydolności energetycznej, narastanie stresu oksydacyjnego i osłabienie mechanizmów kontroli jakości mitochondriów. Sprzyja to kumulowaniu uszkodzeń – również w mitochondrialnym DNA – a przewlekły, niskopoziomowy stan zapalny oraz senescencja komórkowa zaburzają mikrośrodowisko skóry. Zjawisko to wpisuje się w koncepcję tzw. inflammaging, czyli przewlekłego zapalenia towarzyszącego starzeniu. Klinicznie efekt jest prosty: stopniowo spada zdolność komórek do regeneracji i adaptacji.
Jak wygląda rzeczywista zależność między funkcjonowaniem mitochondriów a produkcją kolagenu i innych białek strukturalnych skóry?
To zależność pośrednia, ale fundamentalna. Mitochondria nie produkują kolagenu bezpośrednio, natomiast wyznaczają warunki metaboliczne i sygnałowe, w których fibroblasty są w stanie wytwarzać i utrzymywać macierz zewnątrzkomórkową.
Gdy spada wydolność mitochondrialna, komórka dysponuje mniejszym „budżetem energetycznym” i gorzej kontroluje równowagę redoks. W efekcie słabiej radzi sobie z naprawą, łatwiej wchodzi w stan stresowy lub senescencyjny, spada jej potencjał anaboliczny, a rośnie aktywność procesów degradacyjnych. W praktyce oznacza to stopniowy spadek ilości i jakości kolagenu. Stres oksydacyjny, związany z dysfunkcją mitochondriów, aktywuje również metaloproteinazy macierzy (MMP), które nasilają degradację białek strukturalnych.
Czyli nawet przy dobrej podaży aminokwasów czy peptydów niewydolne mitochondria mogą ograniczać efekt?
Dokładnie tak. Substraty są niezbędne, ale bez sprawnego zaplecza energetyczno-redoksowego komórka będzie wytwarzać ich mniej i gorzej, zarówno ilościowo, jak i jakościowo.
Jakie jeszcze procesy w skórze zależą od prawidłowej pracy mitochondriów?
Zakres wpływu jest bardzo szeroki: od odnowy naskórka i procesów regeneracyjnych, przez odporność skóry, po reakcje na stres środowiskowy. Kluczowe są proliferacja i różnicowanie keratynocytów, gojenie ran – wymagające energii i precyzyjnej sygnalizacji redoks – regulacja odpowiedzi zapalnej oraz apoptozy.
Istotna jest także homeostaza bariery naskórkowej i metabolizm lipidów, które pośrednio silnie zależą od funkcji mitochondriów. Gdy ich praca ulega osłabieniu, obserwujemy spowolnienie podziałów komórkowych i zaburzenia różnicowania, co przekłada się na osłabienie bariery skóry.
Czy zatem starzenie się to proces związany z niedoborem energii komórkowej?
Częściowo tak, jednak nie sprowadzałabym tego do prostego „braku ATP”. Bardziej adekwatne jest stwierdzenie, że wraz z wiekiem spada efektywność energetyczna i elastyczność metaboliczna komórek, a koszt utrzymania homeostazy rośnie.
Coraz większa część zasobów jest zużywana na reagowanie na stres, a coraz mniej pozostaje na naprawę i odbudowę. Dodatkowo powstają pętle sprzężenia zwrotnego: dysfunkcja mitochondriów nasila stres oksydacyjny, ten sprzyja kolejnym uszkodzeniom – w tym mtDNA – co dalej obniża wydolność. Na poziomie tkanki prowadzi to do metabolicznego „przeprogramowania”, często z towarzyszącym prozapalnym wydzielaniem i zaburzeniem mikrośrodowiska skóry. Dysfunkcja mitochondrialna sprzyja także powstawaniu komórek senescentnych i zjawisku SASP, które dodatkowo napędza procesy
starzenia.
Które czynniki mają dziś największy wpływ na funkcję mitochondriów w kontekście starzenia?
Najlepiej udokumentowana jest regularna, umiarkowana aktywność fizyczna, która wspiera biogenezę i funkcję mitochondriów. Silne dowody dotyczą również szkodliwości palenia tytoniu – poprzez nasilanie stresu oksydacyjnego i zaburzenia kontroli jakości mitochondriów. Znaczenie ma bilans energetyczny i unikanie przewlekłej nadwyżki kalorii, a także jakość diety – wzorzec śródziemnomorski dobrze wspiera równowagę metaboliczną i redoks. Istotne są sen, rytm okołodobowy oraz ograniczenie alkoholu. W przypadku treningu siłowego: jest on cenny w prewencji sarkopenii, natomiast przewlekle zbyt intensywne obciążenia, nasilające stan zapalny i stres oksydacyjny, mogą działać odwrotnie.
Czy istnieją sposoby oddziaływania na mitochondria z zewnątrz?
Tak, choć warto uczciwie ocenić siłę dowodów. Najlepiej potwierdzona jest fotobiomodulacja – światło czerwone i bliska podczerwień. W badaniach in vitro opisywano jej wpływ na parametry związane z aktywnością mitochondrialną oraz procesami naprawczymi fibroblastów, takimi jak proliferacja, migracja czy ekspresja białek. Mechanizm wiąże się m.in. z absorpcją światła przez cytochrom c oksydazę w łańcuchu oddechowym mitochondriów.
A inne technologie?
Interesująca jest również zimna plazma atmosferyczna, opisywana jako technologia generująca reaktywne formy tlenu i azotu. Może ona modulować szlaki zapalne, procesy gojenia oraz odpowiedź na zakażenia skóry. Taki wpływ na środowisko redoks może pośrednio oddziaływać na funkcje mitochondrialne, jednak efekt jest silnie zależny od dawki i parametrów – od sygnału adaptacyjnego, po cytotoksyczność.
Pojawia się też termin QMR. Jak pani to ocenia?
QMR bywa opisywane jako ekspozycja na pole elektryczne o wysokiej częstotliwości i niskiej intensywności. Na dziś podchodziłabym do tego ostrożnie. Istnieją doniesienia z badań in vitro dotyczące zmian biologicznych, takich jak przeżywalność czy proliferacja komórek, jednak nie jest to równoznaczne z potwierdzoną skutecznością w skórze ani z udowodnionym bezpośrednim wpływem na mitochondria. Potrzebujemy lepiej zaprojektowanych badań, jasno określonych parametrów i punktów końcowych.

Julia Rogozińska
Kosmetolożka, edukatorka, założycielka Skin Academy – certyfikowanej placówki kształcenia zawodowego w Holandii. Od ponad 20 lat specjalizuje się w zaawansowanych terapiach łączonych, diagnostyce skóry oraz kosmetologii longevity, promując interdyscyplinarne i oparte na wiedzy podejście do terapii skóry problematycznej oraz procesów starzenia.
Pigułka na energię?
- Dobrym i bardzo konkretnym przykładem jest magnez. W komórce ATP niemal nigdy nie funkcjonuje jako wolna cząsteczka, lecz jako kompleks Mg ATP. Przy niedoborach magnezu wiele reakcji zależnych od ATP traci sprawność, co klinicznie objawia się spadkiem energii.
- Drugim przykładem jest żelazo. Mitochondria są centrum jego wykorzystania – uczestniczą w syntezie hemu oraz centrów żelazowo-siarkowych, kluczowych dla działania łańcucha oddechowego. Przy niedoborach żelaza, a często już przy niskiej ferrytynie, wydolność energetyczna realnie spada, niezależnie od prób stymulacji.
- Kolejną grupą są witaminy z grupy B, szczególnie B1, B2, B3, B6, B9 i B12. Nie są one „dodatkiem”, lecz elementami enzymów i koenzymów napędzających m.in. cykl Krebsa i transport elektronów w mitochondriach. Ich niedobory ograniczają bioenergetykę na poziomie
biochemii. - I wreszcie koenzym Q10 – często określany mianem suplementu młodości. Faktycznie uczestniczy on w łańcuchu transportu elektronów i produkcji ATP, jednak u osoby zdrowej, bez deficytów, zwykle nie jest czynnikiem ograniczającym.
Jeśli produkcja energii jest zjawiskiem fizjologicznym i nawet suplementacja nie podniesie jej „ponad miarę” u osoby zdrowej, to przy niedoborach może pomóc wrócić do normy?
W przestrzeni biohackingu popularne są „suplementy mitochondrialne”, takie jak shilajit, fisetyna czy urolityna A.
Jaką rolę w funkcjonowaniu mitochondriów odgrywa przewlekły stres i oś HPA?
Czyli praca kosmetologów może realnie wpływać na mitochondria poprzez regulację stresu i dobór bodźców?
W kontekście biologii mitochondrialnej: czy istnieje granica między wspieraniem regeneracji a nadmierną stymulacją skóry?
Jak ocenia pani, czy pacjentka ma zasoby do stymulacji?
To prowadzi do wniosku, że dobrze prowadzona kosmetologia holistyczna chroni przed wykonywaniem procedur „bo są modne”.
